- Pfffft, jasne, że tak. - powiedziałam, odsuwając szklankę od ust. Ren się uśmiechnął a ja pociągnęłam jeszcze łyk wody. Ren tymczasem przytargał z innego pokoju taboret, przysunął go do drugiej strony stołu i usiadł na nim. Wyciągnął rękę i poruszył niespokojnie palcami. Odstawiłam szklankę na bok i również usadowiłam się wygodniej. Złapałam go mocno za rękę i uśmiechnęłam się półgębkiem.
- Na trzy. - powiedział Ren. Kiwnęłam głową więc zaczął odliczać. Na "trzy" zacisnął szczękę i uścisk. Uśmiechnęłam się tylko szeroko i w zasadzie nie zbyt mocno trzymałam go za rękę. Nie wiedziałam, czemu się tak spina, bo nie czułam zbytniego oporu. Chłopak jednak widocznie się męczył. Już zaczęłam przechylać jego rękę na dół, kiedy usłyszałam trzask drzwi. A więc pewnie jego siostra. Wykorzystałam chwilę nieuwagi Rena i mocniej przycisnęłam mu rękę. Nadal jednak nie leżała całkiem, bo chłopak się zorientował.
- Jestem! - usłyszeliśmy głos z korytarza. Zaryzykowałam spojrzenie w oczy Rena i ze zdumieniem zobaczyłam iskierki ognia, jakby go strasznie irytowała moja przewaga. Siostra Rena weszła do salonu i stanęła wryta. Ren niespokojnie i lekko zagniewany spojrzał na nią i wtedy poległ. Zaśmiałam się i chłopak wstał. Był spięty.
- Cześć Vickie. - burknął. Spojrzałam na dziewczynę, nazwaną Vickie i starałam się powstrzymać wybuch śmiechu. Ona spojrzała na mnie niepewnie i pytająco.
- Cześć Ren. Kim jest twój nowy znajomy? - zapytała, wracając do żywych i podążając za bratem do kuchni. Spojrzałam na nią jeszcze bardziej rozbawiona i zdumiona. Znajomy?! Nie wiedziałam, że wyglądam aż tak chłopięco. Może wzięła mnie za geja?! Ren ryknął śmiechem.
- Znajomy? Vickie, przedstawiam ci Jennę, moją nową znajomą i również wilkołaczkę. Jest w porządku, nie musisz się jej obawiać. - przedstawił mnie Ren ale zaraz się poprawił. - Znaczy, nie musisz póki jej nie wkurzysz. - Tym razem Victoria sie zaśmiała.
- A więc mój waleczny brat przegrał na rękę z dziewczyną? O rany, ale przypał. - Wrócili z kuchni i usiedli koło mnie.
- Jest kolacja? - zapytała Victoria.
- Nie , nie zdążyłem zrobić. Ale może zrobimy razem? - zaproponował Ren. Wiedziałam, że próbuje uciec od tego, co się przed chwilą stało, ale myślę, że przewidział iż nie daruję mu tego tak łatwo.
- Mhm, ale ostrzegam. Ja nie mam pojęcia co, mogę kroić i inne takie ale wy się zajmujecie aranżacją bo kompletnie nie mam pojęcia o gotowaniu. Rzadko jadam jako człowiek. - wyjaśniłam na wstępie, kiedy kierowaliśmy się do kuchni.
<Wy? Co gotujemy? :D >
Ja poproszę słoik krwi cielęcej.
OdpowiedzUsuń~Triss