Spojrzałam na zegarek.Wskazywał on pięć minut po dwudziestej trzeciej.
- Już tak późno ? -spytałam samą siebie.
Potrząsając ze zdziwienia głową wstałam przyglądając się swojej pracy.Jeszcze tyle mi zostało ,aby uzyskac końcowy efekt...myślałam ,że się wyrobię.No cóż...dokończę ją jutro.
Przesunęłam kredki i ołówki na bok ,a pracę schowałam do czarnej teczki.Znużona ruszyłam w stronę łazienki.Ledwo uszłam kilka kroków ,gdy dobiegły mnie podniesione głosy. Rodzice znowu sie kłócili. Ruszyłam schodami w dół.Naciągnęłam na siebie czarną bluzę ,włożyłam glany i wybiegłam z domu trzaskając głośno drzwiami.
Byłam wściekła na rodziców ,cały czas się kłócili, nie mogli dojść do porozumienia i nawet nie wiedziałam o co tyle chałasu.Poza tym miałam wrażenie ,że już dawno o mnie zapomnieli i nawet nie pomyśleli ,że ja również mam coś w tej sprawie do powiedzenia -choćby tyle iż ten cały chaos mnie przytłacza.
Zamieniłam się w swoją wilczą postać i ruszyłam w stronę strumyka.Po pewnym czasie poczułam czyiś zapach ,nieznaną mi woń. Ciągnięta zmysłem węchu doszłam do miejsca ,z którego była widoczna czerwona wadera.Moją uwagę przykuł fajczący jej się ogon. W pewnym momencie wilczyca spojrzała na mnie odzywając się ludzkim głosem i mamrocząc coś pod nosem:
- Co mówiłaś...? -spytałam zdezoreintowana.
- Nie ważne...-odparła -Nie potrzebuję towarzystwa -dodała po chwili.
Wbrew słowom nieznajomej podeszłam do niej i stanęłam obok.Ta przyglądała mi się z lekkim zdziwieniem jakbym zrobiła coś nienormalnego.
- Czasem przychodzę tu kiedy mam mętlik w głowie ,żeby sobie wszystko poukładać...- powiedziałam bardziej do siebie niż do stojącej obok mnie wadery.
- Taa...super -odpowiedziała bez przekonania.
-...ale ostatnio -ciągnęłam dalej -kręci się tu bardzo dużo wampirów. Nie są one moim ulubionym towarzystwem.
- Aha ..-odparła wchodząc głębiej w wodę ,aby ugasić resztę płomieni pokrywających jej futro.
- Z jakiego jesteś klanu ?
- Bris -odparła niechętnie.
- Tak jak ja -pomyślałam nie wypowiadając myśli na głos.
- A...jak masz na imię ?-zapytałam dodając po chwili na widok jej nieufnego spojrzenia -Jeśli nie chcesz nie mów.
Wilczyca wahała się.Już otworzyła pysk aby coś powiedzieć jednak szybko go zamknęła i spojrzała na swoje odbicie w wodzie.
Cisza pomiędzy nami zrobiła się dla mnie niezręczna.
- No cóż...no to do zobaczenia -powiedziałam żegnając się z waderą.
Ta odprowadziła mnie wzrokiem.
Ponieważ moje emocje ,co do kłótni rodziców, nieco ochłonęły ruszyłam w stronę domu. Zmieniłam się w ludzką postać i szłam tak wdychając rześkie powietrze.W pewnej chwili zerwał się okropnie silny wiatr.Moje włosy zaczęły ''latać'' na wszystkie strony.Przez chwilę zasłoniły mi oczy tak ,że po chwili wpadłam na kogoś.Odgarnęłam włosy do tyłu.Przede mną stał jakiś chłopak.
- Przepraszam -powiedziałam.
Dhiren ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz