sobota, 13 grudnia 2014

Od Dhiren'a cd. Jenny

Łaziłem sobie po lesie bez celu, no tak, troszkę mi się nudziło. Wickie poszła do Ino, poszukać sklepu muzycznego. Ja byłem w How, ale nie działo się tam nic ciekawego. Korzystając, że była to ostatnia noc pełni, pobiegałem sobie w postaci wilka, a następnie upolowałem sobie sporego królika. Dowiedziałem się ostatnio, że jestem pół krwisty. Szybciej również zauważyłem, że mogę się zmieniać tylko w czasie pełni, ale nie zdawałem sobie sprawy, że tak to się nazywa. Dziwne było to, że po każdej pełni nie czułem przymusu stania się człowiekiem, tak jak Victoria, ale mogłem jeszcze przez jakiś czas być wilkiem. Teraz, na przykład, wschodziło już słońce, a ja ciągle byłem wilkiem. Udało mi się zapanować nad tą "wilczą" naturą, chociaż zajęło mi to dłużej niż mojej siostrze.
Przerywając moje rozmyślania, usłyszałem jakieś głosy:
- Mam na imię Percy.
- Ha! Nie mówiłam? Właśnie persa chciałam kupić siostrze!
Podkradłem się w stronę osób, które najprawdopodobniej się obrażały, ale gdy ich zobaczyłem, zmieniłem zdanie. Jedna wilczyca(wilkołak) stała naprzeciwko trójki chłopaków o czerwonych oczach. A więc tak wyglądają wampiry... Wilczyca przyjęła pozycję obronną, odważna jest, sama przeciwko trójce, która chciała ją pewnie zabić. Takie dziwne deja vu, tylko wtedy to była Victoria, a jej oprawcami nie byli wampirami. W wilczej postaci wpadłem na polanę i skoczyłem na tego po prawej. Wrzasnął zaskoczony. Udało mi się chwycić jego gardło, ale tylko na chwilę, zrzuciła mnie na bok, przeturlałem się i stanąłem na łapach. Drugi z nich chwyciła się mojej szyi. Był silny, zwarliśmy się w czymś uścisko-podobnym, tylko, że on starał się połamać mi kark, a ja drapałem go pazurami po twarzy.
Ktoś zrzucił go ze mnie. Wilczyca popchnęła najwyższego z nich na tego co trzymał mnie i przewrócili się obaj. Podeszła do nich wolno chcąc pewnie zakończyć tą walkę, ale jednego z wampirów brakowało. Liście na drzewie pod którym stała, poruszyły się. Zerwałem się szybko, zmieniłem w człowieka, wyszarpnąłem jeden z dwóch sztyletów i rzuciłem na ślepo. Głuchy dźwięk i trzeci wampir spadł na ziemię ze sztyletem w brzuchu. Popatrzyła się na mnie tak jakoś dziwnie, a ja tylko wzruszyłem ramionami.
Pozostała dwójka uciekła. Podszedłem do tego ze sztyletem w brzuchu, wyciągnąłem broń i wytarłem o jego ubrania. Pewnie zaraz umrze, z powodu utraty krwi. Odwróciłem się. Za mną stała dziewczyna o niebieskich oczach i czarnych, krótkich włosach.
- Co ty w ogóle odstawiasz?!
To nie fair. Przed chwila pomogłem jej ich pokonać, a ona gada, że nie miałem się wtrącać.
- To już swoim nie wolno nawet pomagać?! - odpowiedziałem pytaniem na pytanie.

<Jenny?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz