sobota, 13 grudnia 2014

Od Sheeren : Herbatka z wampirem

Siedziałam na parapecie w swoim pokoju ,w milczeniu spoglądając na przepływające przez niebo chmury. Moją głowę zaprzątała tylko jedna myśl - spotkanie tajemniczego półkrwi wilkołaka podczas zeszłej nocy. Zastanawiając się tak nie usłyszałam pukania w drzwi.Po chwili w pokoju stanęła moja matka.
- Kochanie wybieram się do miasta -zaczęła - chcesz jechać ze mną ?
- Nie dziękuję -odparłam. -Przejdę się po okolicy czy coś.
- Może jednak. Spędziłybyśmy razem trochę czasu...
- Na razie jestem zajęta...kiedy indziej dobrze ?
- No dobrze. -powiedziała z rezygnacją i ruszyła schodami w dół.
Niedługo potem sama wyszłam z domu. Spacerowałam leśną drogą z cichą nadzieją ,że może spotkam Dhiren 'a. Niestety nie natknęłam się na ani jedną żywą duszę w postaci człowieka czy wilkołaka. Moim oczom ukazały się jedynie dwie sarny ,królik i kilka wron.
Idąc tak w pewnym momencie podniosłam wzrok znad ziemi.Przed moimi oczami stała mała chatka ,z komina unosił się dym. Przypomniała mi się wtedy bajka o złej czarownicy ,której domek wykonany był z piernika.Na szczęście ten wyglądał w miarę normalnie. Ściany były pokryte kamieniem ,drzwi zrobione z drewna ,z którego schodziła brązowa farba ,kilka małych okienek ,w których widoczne były białe firanki.
Nie wiem co mnie tchnęło.Po prostu bez zastanowienia weszłam do środka.
- Halo ? -spytałam otwierając drzwi.
Przywitał mnie zapach świeżego ciasta i dźwięk wesoło trzaskającego ognia w kominku. Ujrzałam mały salonik ,w którym stały dwa fotele i mały stolik ,obok znajdowało się wejście do kuchni. Po prawej stronie znajdowały się strome ,drewniane schody. Lewa ściana była usłana różnymi czarno-białymi fotografiami.
Nagle przed moimi oczami pojawiła się kobieta w podeszłym wieku ,z serdecznym uśmiechem na twarzy. Stłumiłam krzyk ,poczułam jak bicie mojego serca przyśpiesza.
- Nie bój się ,moje dziecko -powiedziała.
- Oh..eh...dzień dobry -wydukałam rumieniąc się z zakłopotania.
- Dzień dobry.Może usiądziesz ? Zaparzyłam świeżą herbatę.Nawet ciasto jest już gotowe.
Usiadłam na jednym z foteli.Kilka chwil później dołączyła do mniekobieta ,podając mi kubek herbaty.
- Co cię do mnie sprowadza ? -spytała.
- Ja..tak po prostu przechodziłam tędy i...weszłam...ale nie chciałam pani zakłócać spokoju.
- Jestem rada ,że mnie odwiedziłaś.Nie często miewam gości. -kobieta uśmiechnęła się. - Jak masz na imię ,drogie dziecko ?
- Sheeren -odparłam.
- A więc Sheeren ,zakładam ,że należysz do klanu Bris. Zgadłam ?
Tym zdaniem zostałam zbita z tropu.Skąd ona wiedziała ,że jestem wilkołakiem ?
- No...tak ,ale skąd...
- Ja również. -usłyszałam.
- Pani też jest...wilkołakiem ?
- Oczywiście. Swój swojego pozna. -powiedziała pijąc łyk herbaty.
Uśmiechnęłam się. Nareszcie znalazła się osoba ,która mogłaby mi mniej więcej wyjaśnić wszystko na temat wilkołaków i wampirów ,bo tak się składa ,że w tym zakresie moja wiedza jest dość ograniczona.
- Walczyła pani kiedyś z wampirem ?-wyrwało mi się.Od razu tego pożałowałam. Mina kobiety zrzedła.
- Oh, i to nie raz ,Sheeren...Kiedyś dawno temu te dwie rasy ,wampiry i wilkołaki ,mogły razem żyć w zgodzie wśród ludzi i innych takich tam ras,których w dzisiejszych czasach już nie spotkasz...W pewnym momencie jednak zaczęły się spory ,kłótnie ,aż doszło do wielkiej wojny...Straty poniosły obie rasy ,a nawet i rasa ludzka...,a potem to już tylko wrogie nastawienie wampirów do wilkołaków i na odwrót. No i wszystko toczy się aż do dziś...Oh ,czy aby cię nie nudzę ?
- Oczywiście ,że nie -odparłam.-Niech pani mówi dalej.
- A więc na czym to ja skończyłam ? Ah no więc ,do dziś istnieją nawet różne legendy i w ogóle...
A teraz to ludzie poubzdurali sobie ,że wilkołaki to krwiożercze mutanty chowające się po lasach  ,a wampiry to zmutowani ludzie ,którzy zaraz po wyjściu na światło słoneczne zamieniają sie w popiół. Co za brednie -obruszyła się.
- A więc...-nie dokończyłam ,gdyż moją uwagę przykuł dziwny dźwięk ,jakby ktoś mieszał cukier w kubku z herbatą. Powodłam za wzrokiem kobiety ,odwracając się. Moim oczom ukazała się wampirzyca opierająca się o ścianę popijając prawdopodobnie herbatę. Znałam ją.
- Nie przeszkadzajcie sobie -powiedziała.
Wzdrygnęłam się. Po plecach przeszły mi ciarki.
Kobieta wstała wyszła i ruszyła w stronę kuchni.Chwilę później wróciła z krzesłem.
- Nie godzi się ,aby gość pił herbatę stojąc. Siadaj moja droga. -powiedziała.
Wampirzyca z pewnym ociąganiem usiadła spoglądając to na mnie to na kobietę.
Zanim kobieta zdążyła zadać pytanie ,usłyszała już odpowiedź.
- Jestem Triss.
- Witaj Triss. Miło mi cię gościć.Może zjesz kawałek ciasta ?
- Z chęcią.
- A ty Sheeren ?
- Ja ...Również poproszę.
Podczas gdy gospodyni poszła po ciasto ja próbowałam się otrząsnąć.Czy ta kobieta nie wiedziała ,że gościła u siebie wampira ?
- A więc Sheeren ,tak ? -dobiegło mnie pytanie Triss.
- Od kiedy wampiry mogą przekraczać granicę i wchodzić na terytorium wilkołaków ? -spytałam.
- Tak dokładnie to...od teraz.
W tym samym momencie kobieta przyniosła ciasto.Wampirzyca szybko uporała się ze swoim kawałkiem.
Spojrzałam na zegarek. Aż tyle spędziłam tu czasu ?!
- Przepraszam -powiedziałam - Niestety muszę już iść.
- No cóż ,przyjdź jeszcze kiedyś.
- W sumie ta już też zacznę się zbierać -powiedziała Triss.
Kobieta uśmiechnęła się na pożegnanie.
- Do zobaczenia ! -powiedziała.
Wyszłam z domku w towarzystwie wampira ,który jak na razie nie miał zamiarów mnie rozszarpać! Czy to normalne ?
- No cóż ...idę do miasta Ino. Zapewne to dla ciebie nie po drodze więc...do zobaczenia. -powiedziałam.
- Chcesz się mnie pozbyć ?
- Myśl ,że w każdej chwili możesz mnie zabić nie napawa mnie entuzjazmem -odparłam.
- Noże zostały w stroju służbowym. -usłyszałam wyjaśnienie.
Westchnęłam i ruszyłam przed siebie do miasta ludzi ,w towarzystwie wampira.

Triss ?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz