piątek, 5 grudnia 2014

Od Kory

-To się stało w nocy. Spałam sobie słodko kiedy tu nagle bum… Zeskoczyłam z łóżka jak walnięta piorunem, rozejrzałam się przede mną tańczyły rozżarzone płomienie połykając meble firany wszystko... Znalazłam się w pułapce pierwsze co zrobiłam to obrzuciłam rodziców przekleństwami.Skąd mikrofalówka to pierwsze co przyszło mi do głowy. Potem jak to w pożarze zaczęłam się krztusić dymem. Oczywiście jako, że nie boje się śmierci zastanawiałam się czy lepiej udusić się w dymie czy usmażyć w ogniu. Podsumowanie brzmiało, że jednak lepiej się usmażyć, wzięłam rozbieg i popędziłam prosto na ścianę ognia ale ku mojemu niezmiernemu zdziwieniu nie usmażyłam się tylko wyrósł mi ogon i patrze tak jakby z niska. Co?! O Boże ogon! Tak głupio się teraz do tego przyznać ale biegałam pośród płomieni jak chora psychicznie… W końcu udało mi się wyskoczyć przez lekko uchylone okno i spieprzyć prosto do lasu. Łaziłam po nim całkowicie bez celu niby cień przemykałam się od drzewa do drzewa . Lekko speszona swoim brakiem umiejętności jeżeli chodzi o powrót do ludzkiej postaci podeszłam do tafli jeziora. Dosłownie zerknęłam tylko na swoje odbicie. –Ja płonę futro mi się pali!- I natychmiast zażyłam kąpieli która no nie powiem była szczególnie nieprzyjemna. Wyszłam, dalej się pali… Nagle zza krzaka wyłoniła się wilczyca o białej i długiej sierści. –Nie no jakby mi w tej chwili brakowało towarzystwa. –Mrócze do siebie. –Co mówiłaś..? -Pyta

Sheeren dokończysz?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz