-To się stało w nocy. Spałam sobie słodko kiedy tu nagle bum…
Zeskoczyłam z łóżka jak walnięta piorunem, rozejrzałam się przede mną
tańczyły rozżarzone płomienie połykając meble firany wszystko...
Znalazłam się w pułapce pierwsze co zrobiłam to obrzuciłam rodziców
przekleństwami.Skąd mikrofalówka to pierwsze co przyszło mi do głowy. Potem jak to w
pożarze zaczęłam się krztusić dymem. Oczywiście jako, że nie boje się
śmierci zastanawiałam się czy lepiej udusić się w dymie czy usmażyć w
ogniu. Podsumowanie brzmiało, że jednak lepiej się usmażyć, wzięłam
rozbieg i popędziłam prosto na ścianę ognia ale ku mojemu niezmiernemu
zdziwieniu nie usmażyłam się tylko wyrósł mi ogon i patrze tak jakby z
niska. Co?! O Boże ogon! Tak głupio się teraz do tego przyznać ale
biegałam pośród płomieni jak chora psychicznie… W końcu udało mi się
wyskoczyć przez lekko uchylone okno i spieprzyć prosto do lasu. Łaziłam
po nim całkowicie bez celu niby cień przemykałam się od drzewa do drzewa
. Lekko speszona swoim brakiem umiejętności jeżeli chodzi o powrót do
ludzkiej postaci podeszłam do tafli jeziora. Dosłownie zerknęłam tylko
na swoje odbicie. –Ja płonę futro mi się pali!- I natychmiast zażyłam
kąpieli która no nie powiem była szczególnie nieprzyjemna. Wyszłam,
dalej się pali… Nagle zza krzaka wyłoniła się wilczyca o białej i
długiej sierści. –Nie no jakby mi w tej chwili brakowało towarzystwa.
–Mrócze do siebie. –Co mówiłaś..? -Pyta
Sheeren dokończysz?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz