- Mam cię dość! - usłyszałam głos chłopaka. Siedziałam w Ino, na murku. Słuchałam muzyki ale jako wilkołak miałam wyczulony słuch. Rozejrzałam się i zobaczyłam blondynkę trochę młodszą ode mnie. Stała na trawie i płakała, a chłopak który wrzeszczał, powtarzał, że nie wytrzymuję jej ciągłych narzekań. Że mogłaby się czasem ogarnąć i nie myśleć tylko o tym, jak nie zniszczyć paznokci i nie przytyć o 10 gramów. Był zły, aż się zaczerwienił z tej wściekłości. A ona nadal płakała i trzęsła się z nerwów. W końcu chłopak powiedział, że ma sobie znaleźć kogoś, kto będzie miał ochotę słuchać tych bredni i że on odchodzi. Blondi zawołała za nim ale on pokazał jej środkowy palec i ruszył...w moją stronę. Zwiesiłam głowę, żeby nie było bo jednak cały czas się gapiłam więc... Nieważne. Szedł nerwowym krokiem, z rękami w kieszeniach i zaciętą miną. Włosy opadały mu na twarz ale widocznie go to nie obchodziło. Uchuchuuchuuuuuuuu! Nieźle...
- Mogę? - mruknął. Chodziło mu o to, że chce usiąść obok mnie, na murku.
- A nie zginę przez to? - zapytałam złośliwie. Chłopak usiadł i spojrzał na mnie zaskoczony.
- O czym mówisz? - zapytał. Parsknęłam.
- No wiesz... Tak się wściekasz, że aż ci z głowy taki dym leci... - zaśmiałam się. Chłopak westchnął ale również się zaśmiał.
- Ech... Nawet sobie nie wyobrażasz, jaka ona była wkurzająca... Znaczy, moja była. Właśnie z nią zerwałem. - wyjaśnił i pokręcił głową.
- Mhm, widziałam. Nieźle się wydarłeś. Nie szkoda ci jej? - Spojrzałam na niego.
- Nieeeeeee... Była pusta. I byłą taka... Jezzzzzz ona miała 15 lat! Miałem jej dość. - odpowiedział. Nastąpiła chwila ciszy.
- No, to ja się będę zbierać. - powiedziałam. Zeszłam z murku.
- Czekaj. Jak masz na imię? - odezwał się i również zlazł z murku.
- Jenna. A ty? - Nie odwróciłam się do niego, mówiąc to. Wiedziałam o co mu chodzi. Albo tylko mi się zdawało ale nie chciałam ryzykować.
- Chris. Gdzie idziesz? Mogę cię odprowadzić. - Uśmiechnął się. Poczułam to.
- Ja? Nie... poradzę sobie. - odpowiedziałam. - Wracam tylko do siebie.
- Mhm, ale chociaż kawałek. Ej, no weź. Kawałek. - Podszedł do mnie. Westchnęłam. Jak mnie podprowadzi kawałek w stronę lasu to nic się nie stanie. Powiem, że chodzę przez las bo mi krócej i tyle. Nigdy więcej chłopaka na oczy nie zobaczę.
- Dobrze, ale tylko do lasu. - odpowiedziałam i poszliśmy. Musiałam oczywiście wysłuchać jak to było mu ciężko wytrzymywać z Blair. Co jakiś czas porównywał ją do mnie. W sumie to było śmieszne ale po jakimś czasie zaczęło mnie wkurzać.
- Wiesz, ona była tak...beksa i strasznie dużo gadała o uczuciach, jak to jej źle i w ogóle. Ty na przykład dużo się śmiejesz i używasz sarkazmu. Przy niej nie dało się nic takiego powiedzieć, bo zaraz ryczała. Nie rozumiała tego. - powiedział ze śmiechem. Wywróciłam oczami i zatrzymałam się.
- Słuchaj, kochasiu. Przestań w końcu o niej nawijać. Nie lubię takich biednych dziewczynek, które nie potrafią w nic uderzyć bo im się paznokcie połamią. Ale nie lubię w ogóle o nich słuchać, więc się zamknij albo ja ci tą mordę zamknę. - warknęłam. Stał trochę osłupiały ale jakby zachwycony moim wybuchem. Potem uśmiechnął się szeroko i gapił na mnie.
- Dobra. Tutaj już sobie poradzę. Na razie. - powiedziałam. Oczywiście, żadne "na razie" nie było prawdą, bo przecież nigdy więcej go na oczy nie zobaczę.
- Mhm, na razie. - powiedział. A potem odszedł. Ale cały czas się odwracał. I śmiał się. Tak bez powodu. Pokręciłam głową i weszłam do lasu. Po paru metrach zmieniłam się w wilka i pobiegłam do siebie.
Następnego dnia znów chciałam iść do Ino. Nie miałam nic do roboty w How. Tyle, że moja wycieczka skończyła się tuż przed lasem. Zeskoczyłam spokojnie z drzewa i zgadnijcie kogo zobaczyłam? No cóż, Chrisa. Stał tam oparty o drzewo i miał zwieszoną głowę.. Rozejrzałam się i zapytałam wściekle.
- Co ty tu robisz?!
- Ja? Czekam na ciebie. A ty? Idziesz gdzieś? Pójdę z tobą. - zaproponował z uśmiechem.Tylko ten uśmiech widziałam bo czapka zasłaniała mu twarz.
- Co?! Nie! Dlaczego tu czekasz... na mnie? - Nie wiedziałam o co mu chodzi. Który normalny chłopak by się tak zachowywał?! Raz mnie zobaczył, gadał ze mną przez pół godziny i co? Wielbi mnie?! No bez jaj!
- Otóż...Czekam na ciebie bo... - podniósł głowę. I wtedy do mnie dotarło. - Mam ochotę na krew wilka. - wyszeptał. Miał czerwone oczy. Był wampirem! Ale to było...niemożliwe! Wczoraj jego oczy były brązowe, nie mógłby...
- Brawo, młody. Spisałeś się. - usłyszałam głos. A potem śmiech. I nagle obok mnie pojawiło się trzech rosłych chłopaków. Wszyscy byli wampirami.
- Och, młoda wilkołaczka. Cudnie, dawno nie piłem ich krwi. Ścierwa skażone. - powiedział jeden z nich. Najwidoczniej jakiś ich przywódca. Nie rozpoznawałam ich. Chociaż...jak miałabym ich rozpoznać?! I jak to się stało, że Chris... On...
- Martwisz się o kolegę? No cóż...Wczoraj wieczorem przeszedł przemianę, tuż po spotkaniu z tobą. - wyjaśnił ten przywódca.
- Cudnie. - mruknęłam. Spojrzeli na mnie zaskoczeni. - Co jest? Dziwicie się, że umiem mówić? Myślicie, że jesteście tacy straszni, że mi głos odebrało? Ha! Idioci. - zaśmiałam się. Może nie było to zbyt mądre ale miałam to gdzieś.
- Uważaj co mówisz, mała. Póki co mam dobry humor. Niepsuj go bo to się dla ciebie źle skończy. - mruknął wampir. Odzywał się tylko ten jeden.
- Hm, może. A... powiedz, jak masz na imię, wampirku.
- Po co? I tak zaraz zginiesz.
- Po to, żebym wiedziała jak się nazywa rasa tych milutkich, puchatych kociaków w sklepie zoologicznym. - mruknęłam.
- Nie jestem puchatym koteczkiem. - wkurzył się. - Mam na imię Percy.
- Ha! Nie mówiłam? Właśnie persa chciałam kupić siostrze! - zaśmiałam się. Percy nieźle się wkurzył.
- Dobra panowie. Smacznego. - powiedział Percy. Rzucili się na mnie ale nic nie zrobiłam. Jedynie przyjęłam pozycję do ataku i czekałam na ciosy. Umiałam się obronić. Nie potrzebowałam pomocy. Nigdy nie walczyłam z wampirami ale zawsze musi być ten pierwszy raz, tak?
Jeden z nich chciał podciąć mi nogi jednak zdążyłam podskoczyć. A potem któryś z nich wrzasnął. Rozejrzałam się i oberwałam. Wróciłam do walki. Wiedziałam, że ktoś walczy po mojej stronie. Tylko kto? Mignął mi kształt białego wilka. Nowy?, pomyślałam.
<Kim jesteś i po kiego mi pomagasz?! :D >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz