Skrzywiłam się.Nie,nie dlatego,że nie chcę jej odpowiedzieć.Po prostu myśl o tym co mnie zaraz przyjdzie powiedzieć drażniła dumę.
-Raczej nie ma zbyt wielu różnic-stwierdziłam obojętnie,wykonując niedbały ruch ręką-Tyle,że z demokracja u nas trochę krucho-mruknęłam podnosząc się z ziemi i robiąc prę kroków w prawo-Owszem bywają głosowania,ale bardzo żadko.Ja ,nie daleko szukając,w życiu głosowania nie widziałąm i raczej nie słyszałam by jakiekolwiek odbyło się w ciąguostatnich pięćdziesięciu lat,a już na pewno w Odish.W kwestii Omar...głosowania można policzyć na palcach jednej ręki-mrknęłam otwierając dłoń i oglądając uważnie wszystkie palce,szepcząc przeleciałam po wszystkich palcach.
Zawahałam się.
-No może dwóch rąk...choć...-zaczęłam nerwowo chodzić w kółko-Nie,o Omar nie za wiele mi wiadomo.Tak czy inaczej przywódcy starają się raczej ustalić następcę nim...na wypadek gdyby...-przez chwilę nic nie mówiłam-Na wypadek gdyby coś miało ich spotkać.Władza pozostała by w rękach familii.
Zerknęłam na dziewczynę.Jej oczy nie zdradzały niczego.
-Tak właściwie-dodałam-to ja akurat specem od historii i ogólnie swojej rasy nie jestem.
Zaczęłam gmerać w kieszeni.Wyjęłam bilet do kina,który Hayato własnoręcznie wcisnął mi w rękę.Podeszłam do brzegu rzeki,przeskoczyłam ją.Jenna odsunęłam się i wstała,gotowa w razie czego walczyć.Wyciągnęłam do niej rękę z biletem.
-W Ino,mnie to jakoś nie pociąga-mruknęłam.
Dziewczyna wzięła bilet i obejrzała go uważnie.
-Serio?-uniosła brew-To chyba nie jest domuentalny-powiedziała kpiąco.
-Jak ludzki to nie-wzruszyłam ramionami-Ale można to potraktować jako komedie i okazję by obejrzeć wampiry,nie tylko na ekranie.
Leżałam na plecach,z rękoma włożonymi pod kark.Dźwignęłam się słysząc odgłos otwieranych drzwi.Łóżko skrzypnęło gdy się poruszyłam.
Do pokoju wleciała Rika,a zaraz po niej Hayato.
-Triss!-wykrzyknął chłopak.
-Ciszej-przewróciłam oczami-Nie musisz krzyczeć.Tylko ja byłam w pokoju i tak się składa,że znam własne imię.
-Nazwiska nie-dziewczyna zwróciła się do towarzysza-ale imię dała radę.
Skrzywiłam się.
-Wolę nie znać swojego.A co jeśli jest uciążliwe hm?Co jeśli wiąże się z nim jakaś nieprzyjemna historia?
Rika zarumieniła się.
Uśmiechnęłam się z satysfakcją.
-Jeśli wolno-rzekł z naciskiem zniecierpliwiony Hayato- to wróciłbym do tematu.
-Zezwolenia udzielam.
-Tak,więc-był już nieźle zirytowany-Ja i Rika poszliśmy do kina i wiesz co?Wilkołakiem zajeżdżało!
Uśmiechnęłam się złośliwie.
-I jak?
Chłopaka chyba nieco zdenerwował mój brak przejęcia tym jakże doniosłym wydarzeniem.Ale co mnie to?Ja już widziałam i czułam wilkołaka.Jakieś pięć minut później wrócił Gihei.I jego uraczono bajeczką,którą ku mojemu zadowoleniu zbytnio się nie przejął.Jeden entuzjasta w mieszkaniu wystarczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz