poniedziałek, 24 listopada 2014

Od Triss:Standardowy wieczór

Kiedy odbiegła znowu dopadła mnie ta nieznośna nuda.Oparłam się o pień drzewa i zaczęłam gwizdać jakąś wesołą melodię opierając głowę o splecione za głową dłonie.
 Do domu wróciłam dopiero późnym wieczorem.Ku mojemu zdziwieniu drzwi były zamknięte,zapukałam.Po chwili otworzyła właścicielka budynku.
-Cześć Triss...-ziewnęła-Wybacz ,że zamknęłam,ale zupełnie o tobie zapomniałam-przetarła oczy.
-Nie szkodzi-odparłam wchodząc do środka-Każdemu się może zdarzyć.
Ruszyłam w stronę schodów.
-A właśnie-dodała-Czy na przyszłość mogłabyś przychodzić nieco wcześniej?
Odwróciłam się ku niej.
-Oczywiście.
 W pokoju czekali na mnie już wszyscy współlokatorzy.Z początku nikt mnie nawet nie zauważył.
Gihei i Hayato siedzieli na piętrowym łóżku i grali w kości podczas gdy Keiko i Rika podgrzewały coś w mikrofali.
Moja obecność została dostrzeżona dopiero gdy położyłam się na swoim łóżku.
-Hej-powitali mnie jednym głosem zapaleni hazardziści-Jak się udał spacer?-spytał Gihei,bardziej przez grzeczność niż z ciekawości bo ani na chwilę nie oderwał oczu od kości.
-Kupa drzew i wilkołak...nic ciekawego-mruknęłam patrząc się w sufit.
-Nie gadaj!-wykrzyknął poruszony Hayato-Wilkołak?!Ale taki prawdziwy?
Hayato był z nas najmłodszy i zdecydowanie nie panował nad entuzjazmem.Podniecał się każdą wzmianką na temat wroga.
-Nie,dmuchany-usłyszałam sarkaztyczną odpowiedź jednej z dziewczyn-Jasne,że prawdziwy.
Uśmiechnęłam się pod nosem gdy chłopak zaczął oskarżać współlokatorkę o naigrywanie się z niego i usprawiedliwiać się ze swego braku domyślności.Starszy kolega usiłował skupić jego uwagę na grze,ale ten już się nakręcił i interesował go tylko wilkołak.
-Dziś w szkole miałem lekcje o wilkołakach!-zakrzyknął o wiele głośniej niż to było konieczne-Podobno obecnie baby stanowią większość!-ogłosił z miną specjalisty.
-Baby?-zza drzwi wychynęła Keiko-Nie znasz bardziej właściwych słów?
-Nie-powiedział cicho chłopak-A to źle?
Teraz już nie wytrzymałam i roześmiałam się na cały głos o mało nie spadając na podłogę.
-Nie śmiej się ze mnie!-zaprotestował Hayato.
Z trudem się uspokoiłam i usiadłam z powrotem na łóżku.
-Uwielbiam te wasze kłótnie-oznajmiła nie przestając się uśmiechać-Zaczęło się od wilkołaka,a skończyło na babach.
Gihei poklepał zawstydzonego kolegę po plecach i wskazał gestem kości.
   Nie trzeba było wiele czasu by wszyscy zapomnieli o tym ile hałasu narobił nasz niezrównoważony przyjaciel usiłując pochwalić się wiedzą.Słońce już dawno zaszło,na ulicach zrobiło się ciemno.Po chwili zapaliły się lampy na ulicy i w oknach.Przebrałam się już i właściwie już szykowałam do snu.Dziewczyny już spały,ale nasi gracze nadal zapalczywie rzucali białymi sześcianami.Co chwila Gihei cicho rechotał ku niezadowoleniu przeciwnika.
-To nie fair!-powiedział z wyrzutem-Te kości muszą być lewe.Nie da się rzucić sześciu siódemek pod rząd.
-Da się ,da-zarechotał oskarżony-Tylko trza umieć.Prawda Triss?
Wzruszyłam obojętnie ramionami.
-Różnie to bywa-westchnęłam-Daj te kości.
Gihei zesztywniał.
-Nie wierzysz mi?
Zerknęłam na niego spod przymrużonych powiek.
-Szczerze?Nie.
Chłopak jęknął cicho i zszedł na dół.Podał mi przedmioty.Zmierzyłam go wzrokiem i spojrzałąm na leżące na mej dłoni kostki.Westcjnęłam siadając.Rzuciłam kości na drewnianą podłogę.Sprawdziłam sumę.
-Siedem-mruknęłam i rzuciłam jeszcze raz-Siedem.
-Widzisz!-wykrzyknął uradowany Hayato-Jej też się udało!
-Fart-oznajmił oburzony Gihei-rzuć jeszcze pięć razy.
Zrobiłam co mi nakazano i zawsze na jednej kości było trzy,a na drugiej cztery.
-Te kości są lewe Gihei-powiedziałam-Zawsze padają tak samo-oddałam mu własność.
Chłopak niechętnie odebrał sześciany bucząc coś pod nosem ,że to nie tak,że ja kantuje i,że to jakaś zmowa przeciwko jego osobie.
 Wzruszyłam ramionami i ponownie się położyłam.Tym razem nie wrócili już do gry.Nasz Nowonarodzony był przeszczęśliwy,że udało mu się rozwiązać te jakże trudną zagadkę.Tymczasem drugi hazardzista leżał naburmuszony na górze dwu piętrowego łóżka dzielonego z nowym Sherlock'iem Holmes'em.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz