Dzień był słoneczny i promienie słońca wpadały leniwie do pokoju przez otwarte okno.
Siedziałam przy biurku bazgrząc coś na kartce papieru.W pewnym momencie usłyszałam cichy trzask.Końcówka ołówka pękła.Wstałam z krzesła i zaczęłam przeszukiwać szuflady biurka w poszukiwaniu strugaczki.
- Gdzie to jest...-mruknęłam.
Ponieważ nie znalazłam strugaczki tam gdzie powinna być ,postanowiłam przeszukać inne szafki i szuflady z nadzieją ,że może tam ukrył się potrzebny mi przedmiot.
Nagle usłyszałam głośny trzask drzwi.Wzdrygnęłam się.
- Znowu przeciąg -powiedziałam sama do siebie zamykając drzwi od pokoju.Chwilę później jednak dobiegł mnie dźwięk jakby coś się potłukło.Zaraz potem w całym domu słychać było podniesione głosy rodziców.
- Znowu się kłócą...-westchnęłam.Ostatnio zdarzało im się to coraz częściej i to mnie bardzo martwiło.Chciałabym żeby wreszcie przestali sobie dogryzać ,ale...cóż ja mogę zrobić ?
Cisza w domu została zakłócona ,a moja strugaczka wyparowała.Wyszłam więc z pokoju,zbiegłam po schodach i stanęłam przed drzwiami.Odwróciłam głowę w stronę krzyków rodziców.Jeszcze raz westchnęłam i przekroczyłam próg ,chwilę potem zamykając cicho drzwi.
Postanowiłam kupić nową strugaczkę.Udałam się więc w stronę miasta ludzi.
- W tym tempie nie dojdę -pomyślałam po kilku minutach.
Przemieniłam się w wilka i popędziłam w stronę miasta Ino ,kierując się drogą blisko granicy z wampirami.
Kiedy byłam już niedaleko postanowiłam zatrzymać się na chwilę.Przystanęłam przy rzece ,która była granicą.Spojrzałam w odbicie po czym zanurzyłam pysk w wodzie i zaczęłam pić.Nie trwało to jednak długo ,gdyż zaczęłam mieć wrażenie jakbym była obserwowana.Podniosłam wzrok.Moim oczom ukazała się postać dziewczyny siedzącej na gałęzi drzewa.Wzięłam głęboki wdech.Poczułam jej zapach ,który rozpoznałabym wszędzie o każdej porze dnia i nocy -wampir. Pomimo iż jeszcze nigdy nie wdałam się w potyczkę z jakimkolwiek wampirem i napotykałam je na ulicach miasta ludzi jedynie przechodząc obok nich ,to i tak istynktownie zaczęłam cicho warczeć.Chwilę potem usłyszałam jej głos :
- Zrobiłam ci co kiedy,że tak mnie witasz?
W sumie jakby nie patrzeć wampirka miała rację ,dopiero pierwszy raz widziałam ją na oczy ,ale jednak...mój instynkt miał inne zdanie na ten temat.
Chwilę potem przestałam warczeć nadal wpatrując się w dziewczynę.
- Nie mam czasu -pomyślałam przypominając sobie o tym po co w ogóle ruszyłam do miasta.Odwróciłam się i pobiegłam w stronę celu.
W mieście zabawiłam dosłownie kilka minut.Kupiłam tylko to co było mi potrzebne i zaraz ruszyłam w drogę powrotną.Kiedy dotarłam do domu przywitała mnie grobowa cisza.Bardzo mnie to zdziwiło i jednocześnie ucieszyło.
Wspięłam się na schody przebywając je dużymi krokami by po chwili znaleźć się w pokoju.Przez resztę czasu jednak jedna rzecz nie dawała mi spokoju. Chciałam dowiedzieć się więcej na temat wampirów i wilkołaków. Postanowiłam ,że kiedy tylko będę mogła ,podpytam rodziców.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz