Chodziłem bez konkretnego celu po lesie. Lubiłem w nim przebywać. W nim zawsze panował spokój i cisza, zakłócana tylko czasem cichym szumem rzeki czy odgłosami zwierząt. Byłem praktycznie przy początku Doliny O. W lesie kompletnie nic się nie zmieniało, może poza wyjątkami paru nowych drzew czy roślin jednak...W miejscu gdzie byłem moje oczy zobaczyły coś niespodziewanego. Była to dość wysoka budowla wysadzana czerwonymi cegłami. Wyglądała jakby stała tu od wieków, a mimo to nigdy jej nie zauważyłem. Skierowałem się bliżej niej aby dokładnie ją oglądnąć. Okrążyłem ją dokładnie mierząc wzrokiem każdą cegłę, to jakie ma wykończenie, czy w paru miejscach się rozpada, które cegły zdają się być jaśniejsze bądź ciemniejsze od pozostałych...Inni pewnie wiele by się z tym natrudzili. Mi jednak wystarczało jedno spojrzenie abym mógł wszystko to zauważyć. Po środku stały średniej wielkości, drewniane wrota. Wieża nie wyglądała na opuszczoną. Mimo tego, iż nie była nowa wokół niej rosło wiele kwiatów. Zauważyć można było, że były dobrze pielęgnowane. Skierowałem się do drzwi i uderzyłem w nie dwa razy. Po chwili usłyszałem najpewniej potknięcie się i krótki kobiecy krzyk. Dlatego też powodu postanowiłem otworzyć wejście. Na ziemi zauważyłem niewysoką dziewczynę o drobnej budowie oraz długich, jasnych włosach obwiązanych wstążką. Założoną na siebie miała letnią, niebiesko-białą sukienkę. Pomyślałbym, iż jest to zwykła być może czternastolatka. Jednak niemalże od razu zauważyłem głębie jej czerwonych oczu i niewielkie kły. Z pewnością była wampirem oraz przeszła przemianę. Dziewczyna wstała z ziemi. Wyglądała na nieco zdezorientowaną.
-Co ty tu robisz...? I jak zauważyłeś tą wieżę?!-spytała drżącym głosem. Najwidoczniej nieco wystraszyła się mnie czy też speszyła. Czemu zadała pytanie o wieżę? Słyszem wiele opowieści o urokach rzucanych na budowlę aby je ukryć. Czyżby to był przykład jednej z nich? Nie wierzyłem nigdy w takie historie, ale cóż. Oparłem się o jedną ze ścian dalej nie spuszczając wzroku z dziewczyny.
-Chciałem sprawdzić czy ktoś tu mieszka-odparłem wprost. Nie widzę potrzeby aby kłamać-Do jakiego klanu należysz?-spytałem następnie. Nie żeby była to dla mnie wielka różnica. Powodem zadanie tego właśnie pytania była zwykła ciekawość. Spojrzałem na nią wyczekująco.
-D..Do Omar...-wyjąkała cicho. Czemu w takim razie widzę ją po raz pierwszy? Jako wnuk przywódcy znałem praktycznie wszystkie osoby z klanu. Choć znałem to raczej złe wyrażenie. Najzwyczajniej widziałem ich przynajmniej raz w życiu. A moja pamięć praktycznie nigdy nie zawodzi. Westchnąłem cicho, powiedzmy wstępnie, że jej wierzę.
-Czemu mieszkasz tu, a nie w mieście Ino?-zadałem kolejne pytanie. Moim obowiązkiem nie było przepytywanie każdego spotkanego wampira co w danym miejscu robi. Jednak tym razem chciałem to po prostu zrobić.
-To sprawa między mną, moją rodziną i przywódcą klanu-odparła nieco pewniej jednak dalej dość cichym tonem. Więc mój dziadek o niej wiedział? Cóż w rakim razie mimo, iż jest to nie co podejrzane, nie widzę większego problemu.
-Rozumiem. Wybacz, że Cię niepokoiłem-odparłem odwracając się i kierując do wyjścia. Po co miałbym zostawać tam dłużej? Gdy postawiłem stopę poza progiem usłyszałem podbiegającą do mnie dziewczynę oraz poczułem dotyk na mojej ręcę.
-Poczekaj!-powiedziała. Spojrzałem na nią lekko zdziwiony. Czegoś ode mnie oczekiwała?
Marry? O co chodzi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz