Czemu go zatrzymałam? To dość oczywiste, nie lubię być sama... Chłopak spojrzał na mnie pytająco. Spojrzałam na podłogę jakby to była najciekawsza rzecz w pomieszczeniu.
- M-może byś został chociaż na chwilę... N-nie miewam tu zbyt często gości... - wyjąkałam.
- Obecnie nie mam nic do robienia, więc niech będzie - odparł dość obojętnym tonem. Podniosłam wzrok by móc na niego spojrzeć. Uśmiechnęłam się lekko i puściłam jego rękę. Zaprosiłam go do środka. Usiadł na przeciwko mnie. Spróbowałam (o dziwo) zacząć rozmowę.
- T-tak właściwie t-to... Jak się nazywasz? - spytałam jąkając się. Spuściłam znów wzrok. Zastanowił się chwilę, po czym odpowiedział.
- Subaru. A ty, jeśli można wiedzieć? - odparł i zadał mi pytanie o tym samym znaczeniu, co moje.
- Marry. M-miło mi poznać... - odpowiedziałam nadal cicho. - Co właściwie sprawiło, iż zapuszczasz się w te tereny? - zadałam kolejne pytanie. W końcu co ktoś mógłby tu robić? Moja wieża leży niedaleko Doliny O. Z tego co wiem, najbliżej mieszkający wampir jest oddalony o... Właściwie nie liczyłam, tak czy inaczej daleko. Ponadto zauważył ten budynek. Są dwie opcje, dlaczego mu się to udało. Po pierwsze, musiałby być następnym dowódcą klanu. Po drugie, ma niezwykle dobry wzrok. Do ukrycia tego miejsca, została użyta najsilniejsza magia, jaka mogła. Wszystko po to by chronić sekret przekazywany z pokolenia na pokolenie. Powiedział, iż ma na imię Subaru... Z tego co wiem to następny przywódca ma tak na imię, jednak już powinien zostać mu zdradzony ten sekret. Po przemianie, każdy wampir, który powinien, poznaje tę tajemnicę.
- Chciałem się przejść, by zaspokoić nudę - odparł w końcu.
- Rozumiem. M-masz naprawdę dobry wzrok, skoro zauważyłeś mój dom... W-wybacz, że zapytam, lecz czy mogłabym poznać twoje nazwisko? - powiedziałam i zapytałam nader "szlachetnie".
- Do czego jest Ci potrzebna ta informacja? - dopytał podejrzliwie. Nie dziwię się mu. Ledwie go znam, a pytam o nazwisko. Dziwnie, nieprawdaż?
- Jeśli masz na nazwisko Sakamaki, to musimy porozmawiać na pewien temat... - powiedziałam poważnym tonem. Moja nieśmiałość nagle zniknęła.
- Jeśli faktycznie mam tak na nazwisko, to jak to byłby temat? - opowiedział pytaniem.
- Ten temat powinien być Ci już znany, gdyż Subaru Sakamaki, to następny przywódca klanu - powiedziałam spokojnie. - A także strażnik pewnej tajemnicy... - zakończyłam.
- Tajemnica powiadasz? Tak, więc jestem Subaru Sakamaki. Jaka to tajemnica? - powiedział.
- Czyli nie powiedział Ci, tak? Może chociaż kojarzysz klucz złoty? - dopytałam go. Jeśli przynajmniej raz został mu pokazany, to mogę powiedzieć. Chyba jego dziadek nie byłby na tyle głupi, żeby pokazywać go komukolwiek, prawda?
- Tak, w końcu musiałem go ostatnio szukać... - mruknął do siebie. - Znaczy, tak. Wiem o tym kluczu - poprawił się.
- W takiej sytuacji mamy sporo do omówienia... - zaczęłam. - Klucz ten... Trudno mi to wyjaśnić... Po prostu zacznę od początku: rodziny nasze, od wielu wieków strzegą sekretu przekazywanego z pokolenia na pokolenie. Historia jest niemal tak stara jak wojna wilkołaków i wampirów.
*Po prawie godzinie tłumaczenia później*
- Jakieś pytania? No mam nadzieję, że nie... - powiedziałam spokojnie. Dlaczego on mu tego nie wyjaśnił?! Powinien to zrobić jakiś rok temu! Moje myśli były wściekłe na przywódcę klanu.
No, więc... Jakieś pytania Subaru?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz