poniedziałek, 24 listopada 2014

Od Marry

Siedziałam na poręczy balkonu słuchając ćwierkania ptaków. Jak co dzień, śpiewałam razem z nimi. W końcu co mogę robić tutaj sama? Och, przepraszam. Razem z moim drugim "ja"? Czasami przybłąka się jakiś człowiek, któremu trochę pomogę. To wszystko jest tak nudne. Spojrzałam w stronę rzeki, było widać ją stąd idealnie. "Ta druga" siedziała wyjątkowo cicho. Jakaś biała wilczyca piła wodę z rzeki. Najpewniej jeden z wilkołaków. Odwróciłam wzrok, by spojrzeć na zegar. To już ta godzina? Pora iść do miasta. Trzeba zobaczyć czy dzieje się coś ciekawego. Mam tylko nadzieję, że nie będzie zbyt dużo osób. Tłumy są straszne! Tam może być ktoś zły! Lepiej skończę już tak myśleć... Spokojnie, spokojnie, nic złego się nie stanie. W razie czego zawsze mam pomoc "tej drugiej". Zamknęłam oczy by całkowicie się uspokoić. Zaszłam na parter mojego domu, który bardziej przypominał wieżę niż dom, ale cóż. Rozejrzałam się dookoła siebie. Straszny bałagan.
- Będę tu musiała posprzątać... - mruknęłam do siebie. Złapałam torbę i pobiegłam do miasta, a że nie działo się tam nic ciekawego, to wróciłam do domu. Na wstępie zabrałam się za sprzątanie tego miejsca. Kiedyś było tutaj znacznie przyjemniej... Ja i mama sprzątałyśmy... dziadkowie siedzieli i rozmawiali z nami... Wszystko było żywsze... Teraz jestem tu tylko ja oraz moja druga osobowość. Nie jest to zbytnie towarzystwo. Zabrałam kilka książek z półek w pokoju. Zaczęłam czytać, gdy nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Poderwałam się z miejsca, w sumie bez powodu wpadając w panikę. Wszystkie książki spadły na podłogę. Chciałam podbiec do drzwi, jednak potknęłam się o jedną z nich. Zwykle nie mam tu gości. Potykając się o książkę upadłam na podłogę z przeraźliwym krzykiem. Drzwi otworzył jakiś białowłosy chłopak o czerwonych oczach. Zmierzył mnie wzrokiem.

Subaru? Dokończysz?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz