sobota, 29 listopada 2014

Od Triss

Obudziłam się dopiero o dwunastej kiedy Gihei spadł z łóżka i wydarł się.Zerwałam się jak oparzona zeskakując z łóżka i odruchowo wyciągając sztylet z kieszeni.Rozejrzałam się nerwowo dookoła.Nie prędko zorientowałabym się  co się stało gdyby nie jęk nadepniętego współlokatora.
-Triss!-syknął.
-Oj-odsunęłam się-Nie chciałam.
Chłopak z trudem dźwignął się z podłogi i stanął obok mnie.
-Dobrze,że już nie sypiasz w butach-zaśmiał się jednocześnie masując sobie szyję.
Siedzące w sąsiednim pokoju dziewczyny zachichotały.Ja też uśmiechnęłam się ukradkiem na wspomnienie dawnego przyzwyczajenia.Wtedy ścigało mnie kilka szukających zemsty wilkołaków,a ja jakoś nie przepadam za walką boso.
 Podeszłam do szafy i zaczęłam w niej grzebać,ale czegoś brakowało.
-Keiko!-zawołałam-Widziałaś moją bluzę?
-Te czarną?
-Mhm.
Dziewczyna przez chwilę milczała.
-A sprawdzałaś już w walizce?
Zerknęłam na leżący na dnie szafy przedmiot.Nie spodziewałam się tam znaleźć swej zguby,ale nie miałam żadnych lepszych pomysłów więc chwyciłam za ukryty,zawieszony na sznurku kluczyk ukryty pod podkoszulkiem.Zaciągnęłam sznurek z szyi i otworzyłam.Ku mojemu zdziwieniu bluza tam była.Z nie dowierzaniem spoglądałam na bluzę.Normalnie leżał tam tylko mój ,,strój służbowy ",a klucz miałam chyba tylko ja.
-Sorry..-mruknął Gihei-Pomyliłem się raz i założyłem twoją.Kiedy się zorientowałem nie wiedziałem gdzie to położyć,a skrzynka była otwarta więc...
-Nie szkodzi-przerwałam mu.
Wstałam.Zebrałam ubrania i poszłam się przebrać.

Wyszłam na ulicę.Przez cały czas jedna rzecz nie dawała mi spokoju,a mianowicie,,Dlaczego walizka była otwarta?".Zawsze ją przecież zamykam,niezależnie od tego czy była pusta czy nie.
 Wyszłam na skwer mijając uganiające się za sobą bachory.Powiał chłodny wiatr,włożyłam ręce do kieszeni.Naglę poczułam lekkie,prawie nie dostrzegane poruszenie powietrza.Odruchowo się pochyliłam.Nad moją głową przeleciała tęczowa,gumowa piłka.Obejrzałam się szukając wzrokiem winowajcy.Okazał się nim otyły,niski,a nawet trochę obleśny chłopiec z lizakiem w ustach i okruszkami bułki na gębie.Co do tego,że to on nie było najmniejszych wątpliwości.Rumienił się i szeroko otwierał usta.Skrzywiłam się.Spojrzałam na piłkę.Chwyciłam ją i rzuciłam.Chwyciła ją  chuda,odziana w zieloną sukienkę dziewczynka.Ponownie wsadziłam ręce do kieszeni i ruszyłam dalej.
 Po jakichś pięciu minutach byłam już w centrum.Zajrzałam przez okno jednego ze sklepów.Naglę z jego wnętrza wybiegli  Hayato i Rika. Chłopak coś krzyczał prze szczęśliwy.
 Zamrugałam lekko zdezorientowana.Po chwili podbiegł do mnie.Wyciągną coś z kieszeni i stając na palcach(nie zaliczał się do zbyt wysokich)podstawił mi przed oczy.
-Bilety do kina!
Zerknęłam na sklep.Zdecydowanie nie był kinem.Spojrzałam na chłopaka znacząco.
-Wygrałem z kolegą w kości.-powiedział z dumą.
Uniosłam brwi.
-Zgaduję ,że tymi Gihei'ego-mruknęłam.
Hayato lekko się zarumienił.Wzruszyłam obojętnie ramionami.
-Co to za film?-spytałam.
Ten od razu się rozpromienił.
-A,taki jeden o wampirach i wilkołakach w Ino.
Westchnęłam lekko zawiedziona.
-Pójdziesz z nami? Mamy trzy.
Pokręciłam głową.
-Weźcie Keiko albo Giheiego.Może tego nieszczęśnika,którego oszukałeś?
Oboje popatrzyli po sobie.
-Czemu?Myślałem,że lubisz.
Wzruszyłam ramionami.
-Jakoś nie przepadam za ludzkimi filmami.Mnóstwo im się myli.Wampiry świecą w słońcu,a wilkołaki nie zmieniają się w wilki tylko w wilkolódki-powiedziałam to z wyraźną irytacją co ich nieco rozbawiło.

Usiadłam na gałęzi drzewa.Oczywiście przy rzece.Nie wiedzieć czemu jakoś interesują mnie wilkołaki.Chciałabym dokładniej przyjrzeć się żywemu wilkołakowi,a nie tylko takiemu gubiącemu flaki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz